Na Jawornik Wielki wybraliśmy się w upalny dzień, więc szlak ze Złotego Stoku był w sam raz, gdyż biegnie właściwie cały czas lasem.
Najpierw jednak zerknęliśmy na niedawno otwartą Sztolnię Ochrową.



Potem inne obiekty kopalni.



Poszliśmy ścieżką wzdłuż Złotego Potoku (ciek ten, gdy przepłynie Złoty Stok zmienia nazwę na Trująca). My przechodziliśmy z brzegu na brzeg po kamieniach a nad naszymi głowami inni robili to samo tyle, że korzystając z różnych urządzeń parku linowego.




Złoty Potok zaprowadził nas w pobliże kamieniołomu.




Ścieżką wspięliśmy się na górną część wyrobiska mijając wejście do niedostępnej sztolni.




Mniej więcej w połowie wysokości skalnej ściany.




Punkt widokowy na górze pozwala dostrzec m.in. Zalew Paczkowski.




A także wzniesienia Pasieka (541 m), Kikol (671 m) i nasz cel Jawornik Wielki.




Nad kamieniołomem znajduje się Kapliczna Góra (Pustelnik, Góra Kalwaryjska). Jest to słabo zaznaczone wzniesienie, a właściwie spłaszczenie północno - wschodniego zbocza Krzyżnika (516 m). Na tym wypłaszczeniu, na wysokości 489 m, wybudowano kaplicę św. Anny oraz Drogę Krzyżową (XVIII wiek). Obie były przebudowywane i remontowane w późniejszych latach. W XIX wieku obok kaplicy powstał domek pustelnika. Po wojnie kaplica i stacje popadły w ruinę. Jakiś czas temu Droga Krzyżowa została odnowiona staraniem osoby prywatnej.




Również przy kaplicy wykonano pewne prace. Podobno szykowane jest zadaszenie budowli.




Krzyż w pobliżu kaplicy.




Nasza dalsza droga biegła leśnymi dróżkami trochę szlakiem, trochę bez szlaku.
Na stokach Krzyżnika w kierunku Ciecierzy.




Poręba pod szczytem i szczyt Ciecierzy (654 m).




Skałki pod szczytem Ciecierzy od strony płd. - zach.




Bezszlakowo, przez szczyt Trzebonia (712 m), dotarliśmy do Przełęczy pod Trzeboniem. Jest tu niczego sobie miejsce na popas.




Z przełęczy czerwony szlak prowadzi w okolice szczytu. Po drodze jest jedno miejsce, z którego można jeszcze coś zobaczyć.
Tu Trzeboń, Ciecierza i Krzyżnik.




Trzeboń. W oddali Wzgórza Niemczańsko-Strzelińskie.




Góry Bardzkie, Góry Sowie. Z prawej Ślęża.




Góry Bardzkie.




Wieża (platforma) widokowa na Jaworniku jest już prawie cała zasłonięta drzewami. Już niedługo ten szczyt przestanie być oferować jakiekolwiek widoki.

 


Już w tej chwili z wieży mniej widać niż z drogi wiodącej na szczyt.




Z wierzchołka zeszliśmy do czerwonego szlaku, od którego, wg mapy, odbijała nieoznakowana ścieżka prowadząca do Przełęczy Jawornickiej. Postanowiliśmy nią zejść, ale najpierw trzeba było ją znaleźć. Nie było to łatwe, bo jest tak zarośnięta, że ledwie widoczna. Przedzierając się przez gąszcz w pewnym momencie zauważyliśmy na drzewie oznakowanie, byliśmy na "Szlaku widokowym Szczytami Pogranicza"! Dobre. To chyba najgorzej utrzymany szlak we wszechświecie. Jakoś jednak dotarliśmy do przełęczy.
W jej pobliżu znajduje się dość ciekawa skałka.




W jej okolicach można dostrzec Borówkową. Po prawej Orłówka (830 m).




Borówkowa, Orłówka (przesłonięte drzewami). Z prawej Wójtowa (740 m). W oddali Czernica (1083 m) i Suszyca (1047 m).




Tu dodatkowo Śnieżnik.



Dość stromą, kamienistą ścieżką wzdłuż granicy zeszliśmy do Przełęczy Różaniec.




Tablica informuje o istnieniu w tym miejscu osady Růženec, która powstała prawdopodobnie na pocąatku XVII w. Przez wieś biegł trakt handlowy a jej zabudowania skupiły się wokół gospody dla wozaków „U růžového věnce“.




Po wojnie wieś wysiedlono a z zabudowań pozostał tylko jeden dom użytkowany obecnie przez Czeskie Lasy.




Dawny Růženec.




Kawałek dalej znajduje się teren dawnej wsi Jedlovec, która byt zakończyła podobnie jak Růženec. Zachowało się trochę łąk, niestety spora część zarasta młodnikiem.





Na rozcesti U Šišky weszliśmy na leśną drogę prowadzącą do Złotego Stoku.

 

Stoi przy niej niedawno wyremontowana kaplica.




Oraz droga krzyżowa, której stylistyka i wykonanie nie bardzo do mnie przemawia.




Parę kroków dalej przechodzimy granicę i jesteśmy z powrotem w Złotym Stoku. Za nami łąki z widokiem na Pasiekę (541 m).