Nie obiecywałem sobie wiele po Czernicy. Z map, netu wynikało, że wierzchołek jest zarośnięty i nie należy się spodziewać widoków. Dlatego pochmurną niedzielę poświęciłem na wycieczkę właśnie na ten szczyt. Sprawa była prosta. Skoro góra jest mało widokowa to nie będzie mi żal, że niebo zasnute jest chmurami i niewiele widać, bo i tak niewiele widać. Dlaczego więc w ogóle wybrałem się na Czernicę? Bo tego wymagał Sudecki Włóczykij. Był jeszcze jeden powód - od sierpnia nie byłem w górach. Muszę przyznać, że ta trwająca ponad miesiąc pauza spowodowała, że w sobotni wieczór, z zaskoczeniem i pewnym rozbawieniem zaobserwowałem u siebie coś na kształt ekscytacji nadchodzącą niedzielną wycieczką. A przecież nie wybierałem się w podróż dookoła świata, czy gdzieś w dalekie kraje, tylko w nieodległe Góry Bialskie.
Na miejsce startu wybraliśmy Bielice. Wędrowaliśmy żółtym szlakiem. Szlak mokry, las mokry, las ponury. Myślę odnajdę choć skałki na szczycie Szerokiej Kopy (901m). Mówi o nich mapa, coś chyba w necie znalazłem. Tylko, że szlak nie wiedzie przez szczyt a okrąża go od wschodu. Poszliśmy więc drogą od zachodu licząc, że skoro tak mocno się wznosi to doprowadzi nas do szczytu i/lub skałek. Niestety wyprowadziła nas na manowce czyli w gęste buczki, potem wysoką trawę i świerki. Jakoś przebrnęliśmy przez te chaszcze i wróciliśmy na szlak. Po chwili byliśmy na Bialskim Dukcie - wygodnej, szerokiej drodze leśnej trawersującej zbocza Czernicy. Krótko byliśmy, bo szlak wkrótce skręcił w prawo, w las świerkowy. Zacząłem rozglądać się za grzybami. Niestety były tylko nieliczne muchomory i jeden taki
Wtedy pomyślałem,że relacja z Czernicy będzie wyglądała tak:
Byliśmy na Czernicy.
Jednak, gdy podejście się skończyło i doszliśmy do szczytu Płoska (1035m) coś w otoczeniu się zmieniło. Przypomniałem sobie Góry Izerskie i szlak z Wysokiego Kamienia w kierunku Zwaliska. Podobne niewysokie świerki rosnące w złotej trawie. Brakowało tylko słońca i błękitu nieba
W pewnym momencie usłyszeliśmy jakieś głosy. Moja żona głośno: "Jacyś ludzie idą", ja w myślach - "Jacyś ludzie idą" a to tylko trzy dziewczyny :) Ale dobrze wychowane. Pozdrawiają nas.
Za chwilę znów byliśmy sami i w niedługim czasie dotarliśmy do celu naszej wędrówki. Obok tabliczki z nazwą szczytu stół i ławy - nowe, z heblowanych desek, zaimpregnowane, prawie na wysoki połysk. Mimo sobotniego deszczu nie przemokły. Można było rozsiąść się wygodnie i pałaszując kanapki podziwiać dzieło nieznanych budowniczych
Bo jak wiecie na Czernicy powstaje wieża widokowa. Gotowe są fundamenty i postawiono wewnętrzne rusztowanie mające podtrzymać główne belki na czas montażu. Po ich zamocowaniu powstanie konstrukcja o wys. ok 12m, z której już będzie coś widać. Na tej podstawie mają powstać platformy widokowe a całość będzie miała ok. 18m. Dół wieży zostanie odeskowany, co zabezpieczy konstrukcję przed zamakaniem i da osłonę przed wiatrem. Przy wieży powstanie wiata. Spytacie skąd o tym wiem. Otóż postanowiliśmy wracać inną trasą
Czyli na szagę do Bialskiego Duktu, licząc że po drodze trafią się jakieś grzybki. A trafiliśmy na grzybiarza. Dzień dobry, jak grzybki? Od słowa do słowa i przegadaliśmy z godzinę. O budowie wieży, o widokach z Czernicy, o górach. Okazało się, że ów człowiek jest jednym z inicjatorów budowy wieży i do tego czynnie uczestniczy w pracach.
Bardzo lubię takie spotkania na szlaku.
Po miłej pogawędce ruszyliśmy w dół i wkrótce znaleźliśmy grzybkowe miejsce. Nie rozglądając się specjalnie nazbieraliśmy sporo podgrzybków. Tak doszliśmy do Duktu i tu spotkała nas kolejna niespodzianka. Las przy Dukcie był w pewnym miejscu wycięty na sporym obszarze, co pozwalało spojrzeć na głęboką dolinę i pobliskie góry
Jak się okazuje w najbardziej, wydawałoby się, beznadziejnym miejscu można znaleźć coś ciekawego. Summa summarum wycieczka udana i z pewnością wrócę na Czernicę, gdy wieża zostanie ukończona a pogoda pozwoli cieszyć się rozległymi widokami.