Po zejściu z Wielkiej Kopy i krótkim postoju na Przełęczy Rędzińskiej pojechaliśmy do Janowic Wielkich. Zielonym szlakiem ruszyliśmy w kierunku zamku Bolczów. Tuż za granicą lasu naszą drogę przeciął niewielki Hutniczy Potok, dopływ Janówki.




Po niedługim marszu dotarliśmy do zamku Bolczów. Bardzo nam się spodobał ten zamek. Raz, że są to w miarę dobrze zachowane ruiny. Dwa, z powodu umiejętnego połączenia naturalnych skał z murami wykonanymi przez ludzi. Trzy, dlatego, że niektóre formy skalne na terenie zamku skojarzyły się nam z inkaskimi budowlami, w których idealnie dopasowane bloki skalne układano bez użycia zaprawy.




Z zamku, choć był dość zarośnięty mogliśmy dostrzec wyłaniające się za Janowickimi Garbami Krzyżną Górę i Sokolik.




Góry Kaczawskie z m.in. znajdującymi się w środku zdjęcia Leśnicą (662 m) i Łysą Górą (707 m).




Karkonosze też było widać, choć nie prezentowały się zbyt okazale.




Dojrzeliśmy również nasz główny cel czyli Lwią Górę.




Poszliśmy więc w jej kierunku oglądając skały po drodze.




Na chwilę zatrzymaliśmy się przy wiatce.




By podążając ku Dolinie Janówki podziwiać kolejne skalne cuda.




Janówka.




W jej pobliżu znajduje się jedna z największych skalnych atrakcji - Skalny Most.




Obeszliśmy ją prawie dookoła i idąc w kierunku ciekawej skały przypominającej czaszkę ominęliśmy jeszcze jedną atrakcję czyli Piec.
Czaszka.




No, ale przed nami było jedno z ładniejszych miejsc w Rudawach czyli Starościńskie Skały.




Pokręciliśmy się trochę wśród nich, ale zaczął nas niepokoić stan nieba, chyba zbierało się na deszcz. Poszliśmy więc niebieskim szlakiem w stronę Rozdroża pod Jańską Górą. Do skał Rylec i Fajka już nie podchodziliśmy, bo chyba wtedy zaczęło kropić.




Z Rozdroża zielonym a następnie żółtym szlakiem wróciliśmy w deszczu do Janowic.